X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
Piknik Naukowy Logo
Wersja polska English version

23. Piknik Naukowy

Gdzie i kiedy

Gdzie: Warszawa, PGE Narodowy

Kiedy: 11 maja 2019

23. Piknik Naukowy -  My i Maszyny

Ötzi, naturalna mumia „człowieka z lodu”, odnaleziony w końcu XX wieku w Alpach w pobliżu Hauslabjoch, miał przy sobie sprzęt podróżny i broń, których przeznaczenie i sposób użytkowania niewiele się różniło od podobnych używanych przez członków drużyny piastowskich książąt w X wieku. Już jakieś 3.5 tysiąca lat BCE ktoś musiał wykonać te przedmioty dla naszego „alpejczyka”. Nie użyłem tu słowa „wyprodukować”, bo łuk i strzały Ötziego, jego „buty” czy odzież, wszystko to zapewne powstało w tych kilku chatach, w których żył Ötzi i jego krewniacy. Ktokolwiek jednak zrobił te przedmioty przeszło pięć tysięcy lat temu, musiał posługiwać się narzędziami.

Od czasu pierwszego narzędzia – „grubej kości”, pamiętamy scenę podrzucania jej do góry przez „naszego przodka” wpatrującego się w czarny obelisk w Odysei 2001 Stanleya Kubricka, jednym z wyróżników naszych przodków, spośród zapewne wielu konkurentów w procesie ewolucji powstawania gatunków, było wytwarzanie i sprawniejsze posługiwanie się  narzędziami. Ci nasi przodkowie, twórcy owych narzędzi, byli pierwszymi naukowcami naszej cywilizacji. Narzędzia powstawały bowiem w wyniku poznawania praw przyrody i podstawowych własności naturalnych materiałów dostępnych w najbliższym, z wolna poszerzanym otoczeniu. Ktoś żyjący na obszarach gdzie był dostępny obsidian, i użył go jako ostrza noża, otworzył drogę rozwoju prowadzącą do dzisiejszych domów z fotowoltaicznymi szklanymi ścianami. Bez prymitywnych dźwigni, klinów i kołowrotów — maszyn prostych, uczymy się o nich na lekcjach fizyki, nie powstały by nie tylko wiszące ogrody Semiramidy czy egipski Sfinks, ale i absurdalne w swym przepychu i wielkości wieże w dzisiejszych zasobnych w ropę emiratach.

Z biegiem czasu uczyliśmy się budować coraz lepsze narzędzia, które powoli stawały się, zastępującymi coraz większą część naszego wysiłku, maszynami. Nie zawsze to się nam udawało. Cesarstwo Rzymskie nie dawało sobie rady z wykorzystaniem siły wody. Armia Pompejusza zniszczyła młyny wodne Mitrydatesa, bo nie rozumiała ich działania, ale już w, podobno mrocznym, średniowieczu młyny nad Loarą, nad Sekwaną i w wielu innych miejscach pozwalały uwolnić ludzi od ciężkiej pracy przy żarnach. Nie odbywało się to bez obaw. Historia zna zjawiska narastającego strachu przed maszynami, np. ruch luddystów na początku XIX wieku w Anglii.

Ten strach przed maszynami był i nadal jest pochodną nieznajomości nie tylko praw przyrody, ale i  praw jakimi rządzą się zjawiska społeczne. Maszyny, powstające w wyniku rozwoju nauki i jej „ramienia wykonawczego” – inżynierii, tworzyły nasz świat coraz bogatszym, zdrowszym i bezpieczniejszym. Jak dotychczas w naszej historii ludzi na Ziemi ten strach zawsze okazywał się być nieuzasadniony, choć chętnie podsycany przez cynicznych manipulatorów, np. współczesnych nam przywódców ruchów antyszczepionkowych.

Dziś jesteśmy cywilizacją maszyn. Żyjemy z nimi w symbiozie tak głębokiej, że nawet tego nie zauważamy. Skomplikowany wielopoziomowy most, stojący kilka kilometrów w górę Wisły od PGE Narodowego, to maszyna. Procesor w smartfonie albo rozruszniku serca któregoś z naszych piknikowych gości to też maszyna. Sprawne działanie mostu Siekierkowskiego zapewniają, wykonując użyteczną dla nas pracę, tysiące maszyn prostych, które na przykład niwelują drgania całej konstrukcji wywoływane przez przejeżdżające po moście tysiące innych maszyn – samochodów. W smartfonie czy rozruszniku tę użyteczną pracę wykonują ładunki elektryczne poruszające się w złożonych strukturach tranzystorowych.

Te nowe maszyny, nazywamy je komputerami niezależnie od tego, czy coś nam obliczają czy nie, stały się dziś tak nieodzowne w naszym życiu, że o ich strawę – energię elektryczną – troszczymy się równie starannie jak o naszą własną. Za to z jakichś powodów dziś zaczynamy się nagle bać nowo powstających maszyn, które Karol Capek, w swej XX-wiecznej sztuce teatralnej RUR nazwał robotami. Jeszcze ich nie ma, ale niektórzy już podnoszą wrzawę jak XIX-wieczni luddyści. A może mają rację?

Przez wieki rozwoju nauczyliśmy się, jak tworzyć, wykorzystywać i dbać o maszyny – przekonani, że bez nich nie damy sobie rady. Pokażmy to widzom naszego 23. Pikniku Naukowego już za rok.

Bohater kreskówek moich wnuków, Bob Budowniczy, zwykł wołać do swoich maszyn “Damy radę?” To my też chyba damy radę.

Łukasz A. Turski